Forum Zawsze po stronie Narodu! Strona Główna
Dlaczego Kościół w Polsce potrzebuje lustracji?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Zawsze po stronie Narodu! Strona Główna -> KATOLIZM - JUDAIZM - POLSKA
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
narodowiec9
Administrator


Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 630
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Malopolska

PostWysłany: Sob 21:33, 09 Paź 2010    Temat postu: Dlaczego Kościół w Polsce potrzebuje lustracji?

Artykuł pochodzi z serwisu fidelitas.pl



Upublicznienie akt dotyczących inwigilacji Kościoła katolickiego jest nieuchronne. Pokaże to skalę wrogości reżimu komunistycznego do wiary. Zajaśnieje nam z pewnością obraz niejednego bohaterskiego księdza. Niestety poznamy również prawdę o tych, którzy upadli.

WSTĘP
Współpraca z SB nie jest w polskim prawie czynem karalnym, niemniej jednak jest kompromitująca i dyskwalifikująca dla kogoś, kto chce być autorytetem i przewodnikiem duchowym. Ujawnienie prawdy o agenturalnej przeszłości grozi duchownemu infamią i znacznie utrudnia prowadzenie działalności duszpasterskiej.
Nie można uznać wszystkich księży-agentów za ofiary SB. Jak przyznać status ofiary komuś, kto donosił, żeby dostać paszport? Ofiarami (a czasami nawet męczennikami) są ci, którzy doznali jakichś szykan ze strony PRL-owskiego aparatu represji. Księża, którzy współpracowali z SB pod wspływem jakiegoś nacisku, są po prostu kapłanami upadłymi, którzy nie sprostali wyzwaniu w godzinie próby. Różna jest oczywiście głębokość tego upadku. Księży, którzy pod presją podpisali „kwity”, a potem systematycznie odmawiali współpracy, nie można uznać za godnych potępienia. Wręcz przeciwnie – są oni świadectwem tego, iż można było nie ulec, pomimo pułapek zastawionych przez SB oraz własnych słabości.

SPOKOJNA REFLEKSJA
Infiltracja Kościoła przez SB wywołuje bardzo gorące emocje, ale warto je trochę ukoić przed rozważeniem całej sprawy. Nie można też wytworzyć w sobie wrogości wobec hierarchii kościelnej. Choć działania i wypowiedzi niektórych hierarchów w tej sprawie nie wzbudzają zachwytu, to jednak nadal są oni naszymi prawowitymi biskupami.
Zatajanie prawdy motywowane solidarnością korporacyjną – zwłaszcza w sytuacji, gdy i tak prawda wyjdzie na jaw - jest zwykłym szkodzeniem Kościołowi. Porównanie z amerykańskimi skandalami pedofilskimi nasuwa się samo. Przecież ujawnienia tych informacji nie da się powstrzymać nawet pod „rządami” obecnej ustawy o IPN, a przecież trwają prace nad jej nowelizacją w kierunku większego otwarcia zasobów archiwalnych.
Tylko wtedy, gdy ta smutna prawda zostanie ujawniona przez ludzi Kościoła, duchownych bądź świeckich, będzie to odebrane jako wyraz mocy Kościoła do nawrócenia i pokonania nieprawości. Nie tylko nie obniży to jego społecznego autorytetu, ale wręcz przeciwnie - wzmocni. Źle by się stało, gdybyśmy dowiadywali się o faktach zdrady wśród duchownych z relacji dziennikarzy, historyków czy samych pokrzywdzonych. Jeszcze nie jest za późno!
Źle się stało, że Kościół hierarchiczny zabiera się za rozliczenie z tą bolesną kartą w obliczu presji ujawnienia akt – można to było zrobić dużo wcześniej! Wielu katolików ma do biskupów pretensje o ukrywanie agentów w sutannach, pomimo, że Kościół wyszedł z konfrontacji z komunizmem poraniony, ale zwycięski. Przypomnijmy sobie, że praktycznie wszyscy duchowni byli inwigilowani przez bezpiekę i nakłaniani do współpracy, i tylko mała garstka poszła śladami Judasza. Przyznanie się przez upadłych duchownych do winy i prośba o przebaczenie grzechów będzie wyrazem mocy wiary, którą głoszą.
Duchowny-agent nadal jest ważnym szafarzem sakramentów. Powstaje pytanie, co z nim zrobić? Uważam, że takie osoby usunąć z pierwszego szeregu, bo infamia utrudnia posługę duszpasterską. Należałoby pozbawić ich urzędów w kuriach, zakazać publikacji i wykładów. Lecz dalej trzeba wykorzystać tych kapłanów jako szafarzy sakramentów. Niech w ukryciu czy na dalekiej prowincji sprawują sakramenty i pokutują za grzechy proporcjonalnie do ich ciężaru.
Tu pojawia się problem silnego oporu wobec takich rozwiązań. Ci, co wspięli się na wyżyny kościelnej kariery, nie zachcą ich dobrowolnie opuszczać. Z drugiej strony wydaje się, że niektórzy przełożeni kościelni wiedzą to, którzy z ich podwładnych współpracowali z SB. Taka wiedza ułatwia rządzenie.
Mając na uwadze sytuację, która obecnie ma miejsce, warto również, aby biskupi przypomnieli wiernym, iż sakramenty sprawowane przez upadłego duchownego-agenta (jak inne czynności urzędowe typu udzielanie ślubów) są ważne!


UBECKIE AUTORYTETY
Warto jeszcze uzmysłowić sobie, że wiele karier kościelnych zostało zrobionych pod skrzydłami SB. Wyobraźmy sobie dwóch młodych i zdolnych księży. Jeden z nich ulega namowom SB, a drugi nie. Ten pierwszy dostaje paszport na wyjazd na zagraniczne studia, drugi nie. Pierwszemu nie przeszkadza się w wydawaniu książek i pracy na uczelni - w przeciwieństwie do drugiego. Ten pierwszy zrobił po ludzku rozumianą karierę – a nie ten, który pozostał wierny. Zapewne wiele takich „karier” wykreowało SB w polskim Kościele. Dalsze czerpanie profitów przez zdrajców jest niesprawiedliwością wołającą o pomstę do nieba! Śmiem twierdzić, że ksiądz-karierowicz bardziej ochotnie i dobrowolnie współpracował niż duchowny zastraszony lub ten z pozyskany w wyniku szantażu na tle obyczajowym.

SPOWIEDŹ NIE WYSTARCZY
Zło uczynione publicznie trzeba publicznie odpokutować. To, że grzech nie od razu stał się powszechnie wiadomy, a wyszedł na jaw po latach, nie zmienia jego rodzaju – był haniebnym i publicznym sprzeniewierzenie się misji kapłana, szkodzeniem Kościołowi, bliźnim i całemu narodowi. A gdyby nawet chcieć zamknąć całą sprawę księży-agentów w konfesjonale, to gdzie jest miejsce dla koniecznego w sakramencie pokuty zadośćuczynienie?
Pojawił się również argument przeciwko lustracji duchowieństwa polegający na wytknięciu braków w lustracji innych grup zawodowych, czy wreszcie braku pociągnięcia do odpowiedzialności funkcjonariuszy SB i ich mocodawców. Rzeczywiście, brak dekomunizacji jest wielką niesprawiedliwością. Lustracja duchownych nie jest konkurencją dla lustracji innych grup (zresztą obecnie obowiązujące prawo bada przeszłość znacznej grupy funkcjonariuszy publicznych) czy dekomunizacji: i to, i tamto trzeba zrobić. Jednak porządki na własnym podwórku bardzo dobrze zrobią Kościołowi. Oglądanie się na innych nie usprawiedliwia grzechu zaniechania.
Każda grupa zawodowa ma swoją własną specyfikę. Władzom kościelnym powinno szczególnie zależeć na zbadaniu, czy agenci nie zdradzali tajemnicy spowiedzi i czy nie były one podsłuchiwane.

LUSTRACJA A „WALKI FRAKCYJNE”
Pierwsze wyniki „spontanicznej lustracji” wśród duchownych wywołały wśród konserwatywnie nastawionych katolików nadzieję na upadek „frakcji liberalnej”, której kilka z głównych filarów i autorytetów okazało się aktywnymi współpracownikami SB. Wyrażane jest przekonanie, że zaangażowanie w taki, a nie inny kościelny nurt nie wynikało z własnych zapatrywań agentów, tylko że byli oni do tej pracy oddelegowani przez SB. A rozwój tego nurtu i jego dominacja w polskim Kościele jest właśnie wynikiem oddziaływania SB. Wiele wskazuje, że rzeczywiście tak było. Prawda i tak wyjdzie na jaw, ale lepiej nie cieszyć się za wcześnie z upadku liberałów, bo mogą nas spotkać liczne i bolesne rozczarowania.
Opowiadanie się za lustracją w polskim Kościele ma wypływać z przyczyn zasadniczych – z chęci poznania prawdy, z wiary w jej wyzwalającą moc oraz z głodu sprawiedliwości. Nie można tego traktować jako kolejnej rundy w walce frakcyjnej.
Ponadto lustracja zabezpieczy Kościół przed dalszym szkodliwym działaniem (np. poprzez szantaż) byłych agentów SB. Możemy się tylko zastanawiać, jaka część działalności niegdysiejszych kościelnych TW w ostatnich kilkunastu latach wypływała z ich autentycznych przekonań, a jaka była inspirowana? Tego możemy się nigdy nie dowiedzieć, ale warto się zabezpieczyć na przyszłość.
Brak napiętnowania zdrajców jest również niesprawiedliwości wobec przytłaczającej większości tych, którzy nie „złożyli pokłonu bestii”. Osłabia wymowę ich bohaterstwa. Wielu uczciwych księży może być niesłusznie posądzanych o współpracę – skoro nie wiadomo kto donosił, to wszyscy są podejrzani.

LUSTRACJI A ETYKA
Zło infamii związane z lustracją nie ma swej genezy w ujawnieniu faktu współpracy, ale z faktu zdrady, którą SB skrupulatnie dokumentowało. Odwleczenie w czasie upublicznienia tego procederu nie zmienia faktu, że sprawcą tego zła jest nie ten, co ujawnia – historyk, dziennikarz, czy pokrzywdzony – ale właśnie sam ksiądz-agent. Historycy i dziennikarze są wręcz zobowiązani do wyświetlania prawdy.
Podobnie jak w sytuacji agresji, gdy ofiara skutecznie obroni się przed napastnikiem zadając mu jakąś krzywdę lub nawet go uśmiercając, to odpowiedzialnym za zło tego zdarzenia nie jest obrońca, tylko agresor jako sprawca tej sytuacji. Dążenie do prawdy jest jednym z imperatywów natury człowieka. To prawda, że nie każdą wiedzę o słabościach i grzechach bliźnich trzeba i wolno rozgłaszać. Nie dotyczy to jednak grzechów publicznych, a do takich zalicza się zdradę, jaką była dobrowolna współpraca z SB. Pokrzywdzonym, którzy mają wgląd w „swoje”, akta można zaproponować następującą procedurę: wzywają osoby, które na nich donosiły, do przyznania się, pokuty czy zadośćuczynienia – choćby oddania tylko moralnej satysfakcji. Wydaje się też, że pomysł, aby nałożyć na pokrzywdzonych jeszcze dodatkowy obowiązek spotkania z donoszącym agentem za nadmiernie uciążliwy z racji chociażby kłopotliwego ustalenia miejsca pobytu – to nie jest powinność ofiary! Powinno raczej odwrotnie – donosiciel powinien odszukać swoją ofiarę.
Gdyby na apel pokrzywdzonego donosiciel się nie ujawnił i nie poprosił o przebaczenie, wtedy pokrzywdzony może, a nawet powinien podać do publicznej wiadomości zawartość akt otrzymanych z IPN.
Miejmy nadzieję, że nowelizowana właśnie ustawa o IPN szeroko otworzy wrota archiwów UB i SB dla narodu. Zdrada zostanie napiętnowana, a bohaterstwo minionych czasów będzie dawało nowym pokoleniom wzór do naśladowania.

Włodzimierz Operacz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
woker



Dołączył: 23 Wrz 2010
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Świebodzice

PostWysłany: Pon 20:05, 11 Paź 2010    Temat postu:

Kościół trwa od przeszło 2tys lat i będzie trwał nadal. Zostawmy duchownych w spokoju. Kościół sam zadba o siebie bez swieckich poszukiwaczy przygód.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 21:07, 11 Paź 2010    Temat postu:

Nie wiem dlaczego w tym artykule pojawia się niby tak sobie sprawa rzekomej nadmiernej pedofilii pośród księży w USA. Przecież wiemy doskonale że to w szkołach rabinistycznych czy protestanckich jest najwięcej aktów przemocy seksualnej wobec nieletnich. Kosciół poradził sobie z fałszywymi kiężami na Ziemiach Odzyskanych...poradzi sobie i z politycznymi dziwkami pośród swoich. Niech każdy robi co do niego należy a sprawy Kanclerzy i Biskupów zostawmy im samym.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Zawsze po stronie Narodu! Strona Główna -> KATOLIZM - JUDAIZM - POLSKA Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy